Zbigniew Siemenowicz об Адаме Мицкевиче:
Jedziesz maleńki Adam
Hladzicie, a oń, a oń,
Da jon charaszeńki sam
Pad nim waranieńki koń
Załatom pojas ziaja
Aż od blasku snig taja
Warto pamiętać, że dla Czeczota i Mickiewicza przeszłość wielkiego Księstwa Litewskiego był czymś bliskim, czymś swoim, a sam Czeczot napisał cały cykl wierszy o książętach i wielkich działaczach starej Litwy(Narymundzie, Trojdenie, Giermuncie, Wojsiełku, Mendogu, Żywibundzie i td),
Adam Mickiewicz jest wielkim i może należeć jak do Polaków, tak do Litwinów i Białorusinów, a ziemia byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego, jego ludzie , przyroda mają omalże mistyczny charakter, do nich wyraźnie widoczna nieudawana miłość poety. Do połowy 19 wieku pojęcie narodowości miało związek przede wszystkim z ziemia, na której się człowiek urodził, dlatego słowa Mickiewicza w liście do brata : " Nie chcę przestać być Litwinem" to wyraz miłości do ziemi ojczystej, czyli Litwy. Jednosześnie poeta niejednokrotnie mówił i pisał rozpoczynając ze słów "Nam, Polakom". W "Dziadach" spotykamy pozytywny obraz wiarusa, który mówi: "Chrześcijaninem jestem i Polakiem, Witam cię Krzyża i Pogoni znakiem".
Liczni Białorusini i Litwini pragna sobie przywłaszczyć Mickiewicza. W grę wchodzą podwójne standardy: każdy, kto się lituanizuje, lub białorutenizuje(ostanie co prawda jest curiosum, raczej chodzi o rusyfikację) jest dla nacjonalistycznie orientowanych Litwinów lub Białorusinów w porządku. Kto natomiast, chce zostać w swoim przywiązaniu do polskości i zostać sobą , być w zgodzie ze swoim sumieniem, uchodzi za coś w rodzaju corpus alienum w narzucanym paradygmacie nacjonalistycznym. Sporo Litwinów, jak diabeł krzyża boją się polskiego świadectwa na Litwie, częstokroć negując nawet jego istnienie, a zgodnie perswadując o mistycznej nagminnej polonizacji rodaków? Nawet ci najwięksi mają oznaki tej nacjonalistycznej choroby. Oto fragment III części „Dziadów” Adama Mickiewicza:
Pan z Litwy i po polsku? Nie pojmuję wcale. —
Ja myśliłem, że w Litwie to wszystko Moskale.
O Litwie, dalibógże! Mniej wiem niż o Chinach…
Klasyk litewskiej literatury, poeta Justinas Marcinkevičius, uważający widocznie, że Polaków na Litwie nie było, a zjawili się wyłącznie po akcji generała Lucjana Żeligowskiego, tak tłumaczy ten fragment, wypaczając zresztą jego sens:
Tai jūs iš Lietuvos? O aš maniau lig šiolei
Kad Lietuvoje nėra lietuvių, tik maskoliai
Pažįstu Lietuvą kaip Kiniją, deja…
Słowo Polacy jak po machnięciu różdżką magika wyparowało.
Mickiewicz z wielką niechęcią, nawet pogardą ustosunkowywał się do tych, kto rozpoczyna spory co jest litewskie, a co polskie czy białoruskie. Pisał: "Albo kłóci się Litwin z Polakiem o granice Niemna i o Grodno, i o Białystok?", nawet więcej i bardziej stanowczo pisze w "Księgach pielgrzymstwa polskiego": "Litwin i Mazur bracia są; czyż kłócą się bracia o to, iż jednemu na imię Władysław, drugiemu Witowt? Nazwisko ich jedne jest : nazwisko Polaków". Podczas wykładów wypowiada tyleż samo głosów krytycznych o Koronie Polskiej, jak i o Litwie, ponieważ najmniejsza niesnaska międzi nimi niezmiernie go denerwuje, tak samo jak i głupia buta. Polakom i Litwinom zarzuca , że "Politycy owych czasów, zwłaszcza na Litwie poczynają oswajać się z panowaniem Rosji, chcą zachować tylko szczątki narodowości polskiej". A więc, widać wyraźnie co niepokoi poetę. Wyglądają prostacko i szowinistycznie próby uczynić z poety wyłącznie Litwina lub Białorusina. Nie zapominajmy o tym, że dla francuskiego paszportu Adam Mickiewicz wybrał narodowość polską , a nie jakąś inną
Комментариев нет:
Отправить комментарий